(Tego dnia mamy w planie lot na Koh Samui, ponieważ jednak nie dojdzie on do skutku, to dzień skończymy w okolicy lotniska.)
Na śniadaniu w Hiltonie wybór jedzenia jest dobry, choć w azjatyckich dużych hotelach zdarzał się lepszy.


Benjakitti Park to duży park niedaleko od Sukhumvit, z leśnymi obszarami i „ścieżką w chmurach”.



Z Benjakitti Park można dojść do innego dużego parku, Lumpini Park, przy pomocy Green Bridge, czyli prawie dwukilometrowej trasy poprowadzonej nad miastem. Z Green Brige są ciekawe widoki.




Lumpini Park już nie mamy siły i czasu zwiedzać, bo wkrótce mamy jechać na lotnisko, a jeszcze planujemy odwiedzić centrum handlowe Emporium.
W Emporium przeważają mało ciekawe sklepy dużych międzynarodowych marek, ale jest też trochę wysokiej klasy tajskiego tradycyjnego rękodzieła, na przykład porcelany. Kupujemy zestaw porcelany do jadalni i jemy street food z budek znajdujących się na najwyższym piętrze.

W samochodzie na lotnisko była powieszona kartka ze zdjęciami buddyjskich mnichów. Myślałem, że chodzi o jakieś wartości duchowe. Po zaaplikowaniu automatycznego tłumaczenia okazało się jednak, że w zamian za udostępnianie tego zdjęcia można zostać miliarderem. Dlatego go tu nie zamieszczam, bo i po co mi tyle pieniędzy.
Z lotniska Suvarnabhumi planujemy lot na Koh Samui. Na Koh Samui latają jedynie samoloty linii Bangkok Airways. Dzieje się tak dlatego, że lotnisko na Koh Samui jest prywatne, wybudowane przez właścicieli tej linii, więc i po co mieliby wpuszczać obcych? Co ciekawe, samoloty na Koh Samui latają w ogromnej ilości, dziesiątki lotów dziennie, od 5 rano do wieczora, więc zapotrzebowanie jest spore. Jednocześnie są to jedne z najdroższych lokalnych połączeń w Tajlandii. Płacimy THB 11530 za bilet w obie strony. Bilety trzeba kupować z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, bo się wyprzedają.
Na lotnisku Suvarnabhumi jest darmowy salonik lotniskowy dla wszystkich klientów Bangkok Airways, niezależnie od klasy lotu. Niestety jakość idzie w parze z ceną; stoliki nie są sprzątane na bieżąco, z przekąsek jest popcorn, gumowe mikro-kanapki i ciasteczka. Można przekąsić, ale nie zastąpi to normalnego posiłku.

Niestety, w wyniku pomyłki, idziemy do nieprawidłowej bramki na lotnisku, z której również jest lot na Koh Samui, o tej samej godzinie, jak nasz lot. Jak można się domyślać, nie zostajemy wpuszczeni na ten inny lot a jednocześnie jest już za późno na wejście na nasz lot. W efekcie nie lecimy nigdzie. Dobrze, że oddają nam bagaż nadawany i umożliwiają lot następnego dnia o 5:45 rano, wymuszający pobudkę o 3 rano.
W celu przenocowania rezerwujemy nocleg w hotelu Canalis Suvarnabhumi Airport Hotel. THB 6139 za Family Room bez śniadania; pokoje duże, choć nie tak wygodne, jak w Hilton Sukhumvit Bangkok. Łazienka umiarkowanie wygodna, klimatyzacja głośna. Hotel reklamuje „Free Scheduled shuttle from Hotel to Suvarnabhumi Airport”, ale okazuje się, że ten transport odbywa się tylko kilka razy dziennie, o ustalonych godzinach, w naszym przypadku odbywa się za późno jak na nasz lot. Za to można zarezerwować transport prywatny za THB 350, co w sumie jest ok.
Obok hotelu jest restauracja Keaw Kai Krob, z zewnątrz niepozorna, ale w środku rozbudowana i ciesząca się zasłużoną popularnością. Godne polecenia miejsce.