14.06.2026 Rapallo – Portofino – Mediolan

Rapallo to spore, jak na okolicę, miasteczko, z tłumem turystów i turystycznych atrakcji.

Z Rapallo przez większą część dnia odpływają promy płynące po kolei przez sąsiednie miejscowości: Santa Margherita Ligure, Portofino, San Fruttuoso. Bilet kosztuje w zależności od trasy około EUR 15-20. Te promy są głównym środkiem transportującym turystów pomiędzy tymi miasteczkami.

Portofino to jedno z ładniejszych, ale i najbardziej zatłoczonych miejsc.

Z Portofino wyruszamy pieszo do San Fruttuoso – miejscowości, do której da się dotrzeć tylko albo drogą morską, albo miejscami bardzo stromą ścieżką. Na początku drogi jednak ścieżka jest szeroką drogą, dopiero przy samym San Fruttuoso staje się ścieżką gruntową.

Z San Fruttuoso powrót promem do Rapallo, a stamtąd pociągami do Mediolanu.

13.06.2026 Mediolan – Rapallo

Budynek dworca Milano Centrale, otwarty w 1931 roku, był wzorowany na Union Station w Waszyngtonie i jest mieszanką różnych stylów.

Na dworzec ten udajemy się celem wyjazdu do Ligurii. Niestety, nie mamy kupionych wcześniej biletów, co okazuje się błędem. O ile koleje regionalne sprzedają bilety bez ograniczeń, to do Genui kursują głównie pociągi Intercity o ograniczonej liczbie miejsc. W wyniku tego błędu przybywamy do Camogli nie o 10:30, jak planowaliśmy, ale o 15:30.

Na wieczór mamy zaplanowany nocleg w Rapallo, więc improwizujemy trasę przez San Rocco, Portofino Vetta i Rutę.

Z Ruty podjeżdżamy autobusem na camping Miraflores. Na campingu basen i pizzeria. W okolicy brak sensownych restauracji, wszystkie są w centrum Rapallo, ponad 30 minut drogi piechotą.

12.06.2026 Warszawa – Mediolan

Do Mediolanu wyruszam rano linią PLL Lot. Połączenia tanimi liniami (Wizzair, Ryanair) albo miały niekorzystne godziny, albo nie były aż tak tańsze od PLL Lot, żeby była zachęta do skorzystania z nich. Ponadto lecę z dużym plecakiem turystycznym, który na pewno zostałby zakwestionowany w tanich liniach jako zbyt duży jak na bagaż podręczny. W PLL Lot się tego nie czepiają.

Lotnisko najbliżej Mediolanu to Mediolan-Linate, ale tam nie latają żadne linie z Polski. Loty są albo na Malpensę, albo do Bergamo. Odległość od Mediolanu obu lotnisk jest podobna, czyli dość spora – rzędu 50 km. W teorii lotnisko Bergamo jest niskokosztowe, ale nie miałem okazji przekonać się, na czym to polega. Różnica jest też taka, że Malpensa i Mediolan są skomunikowane pociągiem, a na lotnisko w Bergamo pociąg nie jedzie.

Dojazd z Malpensy do Mediolanu wspomnianym pociągiem kosztuje EUR 15. Pociąg jedzie prawie godzinę. Przejazd taksówką / Uberem zajmuje podobny czas, przy czym kosztuje znacznie więcej – rzędu EUR 150. Podobno na pociągu można dodatkowo zaoszczędzić względem EUR 15, kupując bilet z/do następnej za Malpensą stacji, bo wówczas przejazd staje się nielotniskowy i taryfa robi się niższa.

Mediolan to miasto bardziej nowoczesne i oferujące mniej turystyczych atrakcji w porównaniu do takich miast, jak Rzym czy Florencja. Do popularnych atrakcji Mediolanu należy katedra Duomo wraz z tarasami, galeria handlowa Galleria Vittorio Emanuele II, opera La Scala, Park Sempione z zamkiem Sforzów, i sporo innych, których nie miałem siły obejść w kilka godzin.

Mediolan jest pokryty bardzo dobrą siecią ścieżek rowerowych i posiada tani system miejskich rowerów. Można również wypożyczać rowery i hulajnogi elektryczne Uber Lime, Dott i innych firm. Jest to dobry sposób na sprawne i tanie poruszanie się po mieście.

Jedzenie, przynajmniej w rejonach mniej turystycznych, jest smaczne i niedrogie. W barze New Deal jem smaczny domowy obiad za EUR 9.

Na kolację gnocci i legendarne ossobucco w lombardzkiej restauracji Pane al Pane Vino al Vino, z dala od szlaków turystycznych. Jedzenie na lepszym poziomie, niż znane mi z wizyty w Rzymie miesiąc temu. Wino domowe też lepsze. Do tego przekąska „Fried bread with Stracchino Cheese”, gdzie smażone pieczywo to bardzo smaczny wypiek przypominający z wyglądu pustą w środku bułkę.