12.08.2026 Suvarnabhumi Airport – Koh Samui

Nasz przełożony lot jest zaplanowany na 5:45 rano, na lotnisko przybywamy przed 4:0 rano. Stanowisko Bangkok Airways dopiero się otwiera, pracownicy rozpoczynają dzień pracy od wspólnego dzień dobry (tak zakładam, bo ich nie rozumiem).

Samolot na Koh Samui to śmigłowy ATR 72-600. W większości latają takie, ale są i we flocie odrzutowce. Podczas lotu rozdawane są w miarę smaczne kanapki z kotletem schabowym i napoje. Po wylądowaniu jedzie się z samolotu na lotnisko pojazdem z ławkami na świeżym powietrzu.

Z lotniska odbiera nas taksówkarz zorganizowany przez willę, w której będziemy przez tydzień mieszkać (przejazd THB 700). Będziemy mieszkać w jednej z praktycznie nowych willi na inwestycji Edenland. Inwestycja jest wciąż rozbudowywana o nowe wille. Wszystkie wille mają baseny i podobny układ. Nie wiadomo, jak wytrzymają próbę czasu, ale na razie są nowe, co jest zaletą. Willami zarządza francuska rodzina. Nasza willa ma 3 sypialnie i za pobyt w niej płacimy za pośrednictwem Booking.com kwotę THB 10200 za dzień. Rezerwacja była pewnym ryzykiem, bo obiekt, jako nowy, nie miał właściwie żadnych recenzji w Internecie. Pewną wadą nowej inwestycji jest brak większej roślinności, zaletą – relatywna bliskość plaży, w porównaniu z willami znajdującymi się na wzgórzach.

Willa nowa, ale ma różne niedoróbki, wynikające z niskiej kultury budownictwa w Tajlandii. Odpływy od umywalek działają średnio i wysuwają się ze ścian. W dwóch z trzech sypialni czuć wyziewy z kanalizacji, których pozbycie się – moim zdaniem – wymagałoby zamontowania muszli wc od nowa. Jako prowizoryczne rozwiązanie uszczelniam niektóre dziury samodzielnie, przy pomocy tego co jest pod ręką, w tym kupionej w tym celu specjalnie taśmy klejącej i plastikowych pianek. Drzwi, których nie da się zamknąć, zamykamy bambusem.

Jedna ważna uwaga. Na Koh Samui przybywamy podczas szczytu sezonu turystycznego. To prawda, że główny sezon turystyczny w Tajlandii to okres od grudnia do kwietnia (sucho i słonecznie). Jednak na Koh Samui jest dodatkowy mini-sezon w okresie lipiec-sierpień – wrzesień. Pogoda (w odróżnieniu do np. Phuket) jest wtedy stosunkowo dobra, choć zdarzają się przelotne opady. Okres ten przy okazji odpowiada zachodnim wakacjom szkolnym. Te same argumenty, które skłoniły nas do wizy na tej wyspie właśnie teraz sierpniu, skłaniają do wizyty w sierpniu co roku 170 000 turystów. Dlatego w sierpniu jest tu dużo ludzi, a ceny noclegów są dwa razy wyższe, niż poza sezonem. Również trudno jest o miejsca na lotach Bangkok Airways pomiędzy Bangkokiem a Koh Samui; wszystko jest wyprzedane, mimo, że samolotów lata bardzo wiele.

Plaża Had Lamai. Dużo leżaków i restauracji. Ceny jedzenia niskie, za obiad za 4 osoby płacimy THB 1100, w tym dwie ryby. Na plaży sporo różnych atrakcji, o czym będzie w kolejnych wpisach.

Ponieważ do willi trzeba kupić nawet papier toaletowy, o wodzie nie wspominając, idziemy do supermarketu Lotus’s na duże zakupy, które do do willi przywozimy Grab-em. Zauważyłem później, że aplikacja Grab umożliwia też robienie zakupów z przywiezieniem, również z tego supermarketu. Jest to opcja do przetestowania następnym razem.

Ulice w Lamai nie mają wszędzie chodnika, ale w wielu miejscach mają, albo daje się iść podjazdami do budynków.

W poniższym street food-zie zamawiam rybę z grilla i faszerowane jajka za THB 90 w sumie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *