12.08.2025 Manhattan

Dworzec kolejowy Grand Central ma ładne wnętrza.

Nieopodal znajduje się Morgan Library, czyli zbiory przemysłowca J.P. Morgana. Są tu przechowywane unikalne wydania i starodruki, choć samo muzeum nie wywarło na mnie większego wrażenia. Może byłem zbyt zmęczony.

Na całym Manhattanie praktycznie wszędzie czuć dym marihuany.

Zdecydowaliśmy się odwiedzić Empire State Builing. Za 2 dorosłych i dwoje dzieci płacimy 180 dolarów; z podatkami wychodzi 200 dolarów. W Nowym Jorku jest wiele tarasów widokowych i ceny są zbliżone. Na początku można poznać trochę szczegółów o budowie wieżowca, podanych w formie multimedialnej, oraz kontekst popkulturowy.

Z góry, jak można się domyślić, rozpościerają się widoki.

Jemy obiad w pobliskiej chińskiej restauracji, jest elegancka, ale ma menu lunchowe, więc za 2 dorosłych i 2 dzieci płacimy razem z napiwkiem USD 70. To dobra cena i nie dajemy rady wszystkiego dojeść.

Budynek Flatiron niestety jest w remoncie i nieciekawie prezentuje się w rusztowaniach i siatkach. Obok jest kilkupoziomowy sklep Harry Potter z dosłownie tysiącami produktów brandowanych tą marką, samej odzieży jest kilkanaście różnych serii, można też zamówić personalizowane różdżki po 50 dolarów (plus tax), kupić sesję zdjęciową jazdy na miotle, itp, itd.

11.08.2025 The Highline – Yankee Stadium

Kolejny dzień, kolejne śniadanie w innej kawiarni. Zwykle za śniadanie za dwójkę dorosłych i dwoje dzieci (10 i 13 lat) wychodzi nam około 70-75 dolarów w kawiarni samoobsługowej (a więc bez napiwku stanowiącego dodatkowe 18%).

Udajemy się do Hudson Yards, by przejść się parkiem The Highline, urządzonym na wyłączonym z użytku kilkukilometrowym wiadukcie kolejowym. W Hudson Yards jest budowla zwana Vessel. Ponieważ była zamknięta, to nie mieliśmy rozterki, czy na nią wchodzić.

The Highline jest bardzo długi i odwiedza go wielu spacerowiczów. Gdy zaczynaliśmy o 10:00 rano, było jeszcze pusto.

Z The Higline jest dobry widok na tory bocznic kolejowych koło dworca Penn Station.

Są też dzieła sztuki.

Można długo iść.

Część trasy jest w remoncie i schodzi się na dół obok Chelsea Market – miejsca ze sklepami i restauracjami.

Nieopodal Chelsea Market jest wybrzeże Hudson z wieloma atrakcjami, na przykład Little Island – sztuczna wyspa na betonowych kolumnach.

Są też plaże i boiska. Woda niestety wątpliwej czystości.

Dzielnica Soho, niestety śpieszyliśmy się i był upał, więc nie poczuliśmy klimatu.

Metro w Nowym Jorku jest umiarkowanie wygodne. Często samo wyście ze stacji zajmuje 10 minut. Niektóre pociągi metra nie zatrzymują się na mijanych stacjach, Google Maps tego nie przewiduje, trzeba się wrócić innym pociągiem w przeciwnym kierunku albo drałować. Na stacjach jest bardzo gorąco; jeśli na dworze jest 30 C, to na stacjach jest ponad 40 C. W środku metra za to chłód i raczej cywilizowanie. Stali mieszkańcy Nowego Jorku metrem jeżdżą i nawet zagajają życzliwie turystów. Wygodne jest płacenie kartami zbliżeniowymi za przejazd.

Dziś jedziemy na mecz bejzbolowy na Yankee Stadium. Na mecz idą tłumy, ale wszystko działa bardzo sprawnie.

Na stadionie dostępny jest wszędzie fast food, ceny nie tak wysokie, jak straszą. Można się niezdrowo objeść. Do kompletu jest piwo.

Sam stadion i gra – widowiskowe.

Po zakończeniu meczu – o dziwo – wszyscy mieszczą się w metrze (bez większego tłoku na stacji) i spokojnie wracają do domu.

10.08.2025 Midtown Manhattan – China Town

Katedra Św. Patryka to neogotycki kościół z końca XIX wieku. Mimo odprawianej właśnie mszy, przewija się sporo turystów i działa sklepik.

Niedaleko, przy ulicy Broadway, znajduje się Times Square Church. Kościół został założony przez jakiegoś pastora w latach 80-tych, kiedy to Bóg do niego przemówił, że ma nawrócić nowojorski gang. W latach 90-tych kupili budynek broadwayowskiego teatru i tam urządzili kościół. Co ciekawe, wnętrze teatru nie zostało zmienione, więc nadal wygląda jak luksusowy teatr z profesjonalnym nagłośnieniem i systemami kamer. Bardzo liczna, elegancka obsługa. W wystroju brak chrześcijańskich akcentów. Kościół działa prężnie, a nabożeństwa są transmitowane na YouTube.

Na początku nabożeństwa przez ponad pół godziny jest koncert gospel / worship, z rockowym instrumentarium.

W nowojorskim China Town kwitnie handel na ulicach i jest pełno restauracji. Ceny wysokie. Za obiad zapłaciliśmy więcej, niż innego dnia w centralnym Manhattanie, choć warunki były bardziej siermiężne. Klientela to głównie turyści, nie ma oferty lunchowej. W sumie to nie wiem, czy określiłbym ten rejon jako warty specjalnej uwagi. Chyba nie.

Columbus Park to miejsce spędzania czasu lokalnej społeczności. Dzieci bawią się na placu zabaw, młodzież gra w koszykówkę, a dziadkowie grają w gry planszowe.

Obok znajduje się analogiczny rejon Little Italy. Jest tam wielkie nagromadzenie restauracji włoskich.

Z Nowego Jorku wywodzi się hasło pilnowania psów, by nie robiły na trawnikach.

Aby wejść do skejtowskiego trendowego sklepu Supreme, trzeba odstać kwadrans w kolejce.

09.08.2025 Roosevelt Island – Central Park

Z powodu różnicy strefy czasowej obudziliśmy się nad ranem, a na poszukiwanie śniadania wyszliśmy przed 7:00 rano. Różne miejsca oferujące jedzenie były jeszcze zamknięte. Był jakiś street food, ale założyłem (nie wiem czy słusznie), że płatność w takim miejscu będzie tylko gotówką, więc udałem się w poszukiwaniu bankomatu. Po 15 minutach nadal nie znalazłem czynnego bankomatu: jedne były w lobby biurowca, które jest w soboty nieotwierane. Inne były tylko dla klientów CitiBank, w pomieszczeniu, które da się otworzyć tylko kartą CitiBank. Manhattan o tej porze w sobotę sprawia wrażenie dość wyludnionego miejsca, można poznać okolicznych bezdomnych i podziwiać parujące studzienki kanalizacyjne.

Z bankomatem się poddałem, ale za to minęła 7:00 rano i różne miejsca się pootwierały. Poszliśmy obok hotelu do restauracji New York Luncheonette. Można tam zjeść dość treściwe dania po około USD 17:

Oczywiście, jak wszędzie w Nowym Jorku, do ceny dochodzi około 10% podatku i napiwek rzędu 18%, tu doliczony z automatu dla grupy powyżej trzech osób. Kawa jest po USD 3, z nieograniczoną ilością dolewek. Porcje ogromne; jak się okazuje, wielkie porcje to w USA standard. Czuję, że podczas pobytu tutaj przybiorę sporo na wadze.

Co ciekawe, nawet na rachunku z doliczonym z automatu napiwkiem 18%, znajduje się dodatkowa pozycja „Suggested Tip” z opcjami 18%, 20% i 22%. Oznaczałoby to drugi napiwek do tego samego rachunku. Jednak próba zapłacenia tego drugiego napiwku spotyka się z wyjaśnieniem obsługi, że nie należy już go płacić, skoro napiwek był doliczony z automatu. Dobre i to.

Jedną z miejskich atrakcji jest kolejka gondolowa z Manhattanu na wyspę Roosevelta. Decydujemy się z niej skorzystać. Opłata jest taka sama, jak za przejazdy komunikacją publiczną w Nowym Jorku, czyli przykłada się kartę, z której pobierane jest USD 2.9. Widoki z gondoli ciekawe.

Na terenie całego Manhattanu stoją mobilne budki z jedzeniem. Hot-dogi i corn-dogi okazują się takie sobie, mają też inne potrawy. Ceny USD 6-10 za danie.

Na brzegu Central Parku znajduje się Central Park Zoo, podobno kultowe w kręgach dzieci, które oglądały „Pingwiny z Madagaskaru”. Przy zoo znajduje się zegar „Delacorte Clock”, na którym co pół godziny metalowa małpa bije w dzwon, a inne metalowe figurki zwierząt obracają się.

W samym zoo uwagę zwraca spore zbiorowisko pingwinów różnych rodzajów, wzbudzających wesołość i zainteresowanie dzieci.

Również tresowane foki i inne płetwonogie zwierzęta wzbudzają wesołość publiczności, tańcząć, klaskając płetwami i wydając dźwięki.

W samym Central Parku jest trochę ulicznego jedzenia, ale w końcu jemy w barze.

Co ciekawe, przy zamawianiu jedzenia przy ladzie z własnym odbiorem, terminal płatniczy również prosi o wybór kwoty napiwku: NO TIP – 15 % – 20% itd. Z tego, co jednak doczytałem, w takich przypadkach zgadzać się na napiwek nie trzeba. Jedzenie znów okazuje się smaczne, a porcje – ogromne. Choć nie jest to raczej jedzenie zdrowe, jak to w tym kraju…

W Central Parku oczekuje też pełno atrakcji duchowych, od indywidualnych muzyków (przeważa saksofon) i piosenkarzy, przez całe zespoły jazzowe. A dziś nawet występują rycerze.

08.08.2025 Warszawa – Nowy Jork

Bilet na bezpośredni lot na trasie Warszawa – Nowy Jork (przewoźnik LOT) kosztuje około 1600 zł w jedną stronę, do tego dochodzą opłaty za wybór miejsca i za nadawany bagaż. Lot odbywa się samolotem Boeing 777, wypożyczanym przez LOT od portugalskiej linii EuroAtlantic Airways. Mimo, że LOT to główny przewoźnik na Lotnisku Chopina, to do tego samolotu nie jest podstawiany rękaw, tylko trzeba podjeżdżać jadącym 10 minut autobusem. Również standard samolotu jest niższy niż lotowskich Dreamlinerów, na przykład podczas lotu nie działały lampki, co potwierdziła obsługa samolotu. Trzeba było czytać przy własnej latarce w komórce. Jedzenie na pokładzie raczej takie sobie; danie „kurczak” okazało się daniem z bardzo twardymi kawałkami kurczaka i kluskami lanymi. Ledwo udało nam się je zjeść. Chyba dawno temu minęły czasy, gdy nasz narodowy przewoźnik mógł pochwalić się smacznym jedzeniem. Odsyłam do wpisów o locie Warszawa – Stambuł, gdzie zaproponowane jedzenie było jeszcze gorsze. No, ale naszym celem w tym przpadku był lot bez przesiadek; umiarkowany komfort przelotu ani jego wysoka cena nie były w związku z tym decydujące przy wyborze tego konkretnego lotu.

Kontrola imigracyjna na lotnisku JFK odbywa się prawie bez kolejki i szybko. Zostałem zapytany o cel podróży, co będę robił podczas pobytu, o zawód i o ilość wwożonej gotówki. Nikt nie sprawdzał mojego telefonu ani laptopa. Po kontroli bagażowej jest kontrola celna; tam nas nie sprawdzano, ale widziałem, że wezwano na szczegółową kontrolę jakąś rodzinę z dużą ilością bagażu.

Lotnisko JFK nie jest specjalnie blisko Manhattanu. Rekomendowana metoda dojazdu to albo taksówka za około USD 100, albo AirTrain do stacji Jamaica, a następnie przesiadka do Long Island Railway Road do stacji Penn Station w Manhattanie. Stamtąd dojście pieszo albo metro do punktu docelowego. Można też wziąć metro od razu ze stacji Jamaica, wadą może być tłok i dłuższa jazda.

San Carlos Hotel w Nowym Jorku to hotel 4-gwiazdkowy, który wybraliśmy z względu na lokalizację i umiarkowaną cenę: USD 372 za dzień w pokoju z salonem i sypialnią. Pokój okazuje się bardzo mały, ale oddzielny salon i sypialnia to argument przy podróżowaniu z dziećmi.

Jest też klimatyzacja; niestety tak głośna, że nie da się przy niej spać. Ale całe szczęście nie jest aż tak gorąco, żeby trzeba było z niej korzystać.

02.06.2025 Stambuł – Warszawa

W Sultanahmecie wzdłuż morskiego wybrzeża wiedzie deptak, można nim spacerować, choć nie oferuje specjalnych atrakcji.

Zdecydowaliśmy się dotrzeć na lotnisko taksówką z jednej z firm reklamujących się w Internecie i polecanych na forum Tripadvisor. Stała cena TRY 175 wydaje się ok – zwłaszcza, że podstawiony samochód to ogromny van marki Mercedes.

Lotnisko w Stambule jest ogromne. Całego nie chciało nam się zwiedzać – tym bardziej, że ceny wszystkiego są wysokie. Lepiej najeść się przed przybyciem na lotnisko.

W samolocie LOT-u poczęstunkiem jest niestety znowu sucha buła.

01.06.2025 Sultanahmet – Kadıköy 

Rano zwiedzamy Cysternę Bazyliki, kolejną atrakcję turystyczną Stambułu. Wstęp TRY 1300.

Póxniej wizyta w meczecie Sulejmana, jednym z największych w Stambule. Ładny widok z trenu przed meczetem.

Ponieważ w Stambule warto odbyć rejs, to decydujemy się na rejs statkiem pływającym w ramach komunikacji miejskiej do Kadıköy. Statki takie odpływają co chwila z przystani w okolicy mostu Galata, bilet kosztuje TRY 40. Bardzo miły rejs, trwający około 20 minut. Można siedzieć na pokładzie otwartym lub zamkniętym. Jest możliwość kupienia napojów i przekąsek.

W Kadıköy zaskakuje nas ogromna ilość knajp i sklepów – większa, niż w jakimkolwiek innym miejscu w Stambule, które odwiedziliśmy. Ogromny tłum i tysiące stolików.

Warto dodać, że w Stambule piesi nie przejmują się czerwonym światłem. Przechodzą przez jezdnię, nie oglądając się na światło ani na jadące samochody. Samochody te hamują i trąbią.

Bankomaty w Stambule. Jest ich sporo wszędzie, często stoi 10 obok siebie. Wyciągałem pieniądze z różnych bankomatów i nigdy nie było dodatkowej prowizji. Jeśli dysponujemy kartą płatniczą, która umożliwia darmowe przewalutowania po dobrym kursie, to bankomaty są najlepszą metodą pozyskania gotówki. W kantorach w Warszawie kurs TRY bywa zawyżony nawet o 25%-30% względem kursu międzybankowego. My polecieliśmy do Stambułu bez żadnej gotówki. Nie stanowi to żadnego problemu – tym bardziej, że właściwie wszędzie można płacić kartą.

Błękitny meczet to kolejna stambulska atrakcja.

31.05.2025 Sultanahmet

Grand Bazaar, największy bazar Stambułu, to również jedna z większych atrakcji turystycznych tego miasta. Dominuje niestety biżuteria i sportowe obuwie, ale są też ciekawe sklepy.

Ceny są do negocjacji, a wielu sprzedawców zna nawet dobrze język polski. Po całym bazarze uwijają się roznosiciele tureckiej herbaty, która jest pita w dużych ilościach i przez sprzedawców, i przez klientów.

Po wyjściu z bazaru, idąc w kierunku mostu Galata, trafiamy na kontynuację bazaru pod gołym niebem. Całe ulice zastawione są towarami, a tłum jest niewiarygodny. Można iść i iść, a handel się nie kończy.

Zawsze i wszędzie można zjeść jedzenie uliczne w postaci pieczonych kasztanów i kukurydzy.

Spice Market to kolejny kryty targ, w którym można kupić tureckie cukierki i przyprawy.

Na powyższym zdjęciu pierwszy po prawej jest sklep, który dzięki umiejętnościom sprzedażowym swoich pracowników sprzedał nam absurdalnie drogie cukierki.

Obiad w jednej z okolicznych restauracji mieszczących się na dachu. Ładny widok, dobre jedzenie, drogo.

W cukierni Ali Usta zamawiamy bakławy pieczone na zamówienie. Dobre, ale duże i – jak się okazuje – z serem w środku. Mają tam w menu dziesiątki rodzajów bakław.

Na wieczór mamy zaplanowaną wizytę w EMAV – centrum derwiszów Mewlewich, czyli wirujących derwiszy.

30.05.2025 Sultanahmet – Galata

Hotel AJWA Sultanahmet miło zaskakuje dobrym widokiem z restauracji, w której serwowane są śniadania. Same śniadania są ok, w formie bufetu, ale kawa chyba rozpuszczalna, a wybór dań ograniczony. Trochę byliśmy zawiedzeni.

Jeśli ktoś chce, może zamówić fotografię w otomańskich strojach. My nie skorzystaliśmy.

Na każdym rogu sprzedawane są bakławy, całe góry bakław. Setki rodzajów. Zastanawialiśmy się, kto jest w stanie zjeść tyle bakław.

W dzisiejszym planie zwiedzania mamy Topkapi Palace, jeden z większych zabytków, wymagający kilku godzin na wizytę. Bilet wstępu kosztuje TRY 2000. Wypożyczyliśmy audioprzewodniki (są w cenie biletu), ale w praktyce nie korzystaliśmy z nich.

Ubrania sułtana:

Widok z pałacowych tarasów:

Relikwie:

Wnętrza pałacowe:

Idąc w stronę mostu Galata znaleźliśmy kawiarnię-herbaciarnię, rozstawioną w przejściu między budynkami, serwującą m. in. kawę po turecku. Cena tej kawy w większości miejsc, w których byliśmy, to TRY 100.

Na dole mostu Galata znajdują się restauracje, na górze zaś jest pełno wędkarzy.

Przechodzimy przez most i idziemy w kierunku wieży Galata. Natrafiamy na całą dzielnicę specjalizującą się w handlu artykułami budowlanymi.

Szliśmy do wieży Galata z planem wejścia na tę wieżę. Jednak kolejka na wieżę w połączeniu z ceną biletu EUR 30 powodują, że rezygnujemy z odwiedzenia wieży. Trochę za duży koszt w porównaniu z atrakcyjnością wieży.

Komunikacja miejska to wygodny sposób poruszania się po Stambule. Można płacić, przykładając kartę kredytową do bramki. W ten sposób wracamy tramwajem T1 na Sultanahmet. Jeszcze wiele razy będziemy z tego tramwaju korzystać, bo jego trasa wiedzie wzdłuż głównych atrakcji.

Jeszcz zdążamy szybko zaliczyć rytuał hamam składający się z saun, mydlenia i masaży. Poszliśmy do losowo wybranego miejsca obok naszego hotelu; standard wnętrz i saun dość niski, ale zabiegi ok i w cenie EUR 120 za 1.5 godziny zabiegów dla dwóch osób. Warto dodać, że w naszym hotelu też były oferowane tego typu usługi, ale z uwagi na islamskie zwyczaje, usługi dla mężczyzn były oferowane tylko do godziny 15:00, a dla kobiet – od godziny 15:00. A w miejscu, które odwiedziliśmy, mogliśmy z usług skorzystać w tym samym czasie.

Stambuł to miasto kotów. Tutaj zdjęcie z wieczornego karmienia kotów przez jakąś panią.

Co kilka godzin w całym Stambule odzywają się islamskie śpiewy. Jednocześnie słychać głosy z różnych meczetów. Oto nagranie z okna w naszym hotelu.

29.05.2025 Z Warszawy do Stambułu

Na lotnisku Warszawa-Chopin są automatyczne bramki do sprawdzania paszportów, niestety większość z nich nie działa. Podczas naszego wylotu działały tylko 3 z 10 bramek.

Jedyne połączenia lotnicze pomiędzy Polską i Stambułem są realizowane przez PLL LOT i przez Turkish Airlines. Te dwie linie lotnicze mają zagwarantowany monopol na tę trasę, co powoduje wyższe ceny biletów. Nasze bilety (powrotne) kosztowały PLN 1150 od osoby, do tego dochodzi opcjonalna opłata za wybór miejsc.

O dziwo, samolot LOT-u stał daleko i nie było rękawa, tylko autobus – a że lał deszcz, to nie było zbyt miło tłoczyć się na schodach do samolotu w ulewie. Niestety niedogodności nie wynagrodziły suche buły, które rozdawano na pokładzie w ramach poczęstunku. Dodatkowym problemem jest to, że na dwie toalety znajdujące się w samolocie, dostępna jest tylko jedna, na tyle. Przednia jest zarezerwowana dla klasy biznes, choć w tej klasie zazwyczaj lecą 2-3 osoby, albo i nikt. Obsługa rozciąga zasłonkę i nie pozwala tam przechodzić. Tworzy to kolejki w toalecie z tyłu.

Lotnisko w Stambule, zwane nowym lotniskiem w Stambule, o kodzie IST, jest położone godzinę jazdy samochodem od miasta. Pomiędzy lotniskiem a miastem jeździ metro oraz autobusy Havaist. Z uwagi na sugestię Google Maps wybraliśmy dojazd do naszego hotelu w Sultanahmecie autobusem Havaist, szacowany przez Google Maps na 1.5 godziny. Dla porównania, dojazd taksówką był szacowany na 1 godzinę.

Autobusy te są ok, ale kolejka ludzi do nich jest duża, a niemieszczący się pasażerowie muszą czekać kolejne 15-20 minut na kolejny autobus. W efekcie przejście przez ogromne lotnisko do dworca autobusowego zajęło nam 20 minut, a czekanie na (kolejny) autobus i na jego odjazd – jakieś 40 minut. Bilet kosztuje TRY 275 od osoby. Dla porównania, szacowany koszt taksówki do naszego hotelu to TRY 1200-1700. Są też firmy taksówkarskie, które podstawiają luksusową taksówkę w stałej cenie TRY 1750 i to jest najbardziej sensowne rozwiązanie, które przyjęliśmy na powrót.

Każdy bagaż otrzymuje zawieszkę, nie ma więc ryzyka kradzieży lub zagubienia bagażu.

Hotel AJWA Sultanahmet jest położony, jak sama nazwa wskazuje, w dzielnicy Sultanahmet, czyli w rejonie głównych zabytków Stambułu. Zaletą takiej lokalizacji jest możliwość dojścia do głównych atrakcji piechotą. Wadą są wyższe ceny – zarówno hotelu, jak i restauracji i sklepów, skierowanych w 100% do turystów. W mniej turystycznych dzielnicach Stambułu wszystko jest tańsze.

Hotel kosztował nas TRY 14750 za nocleg ze śniadaniem.

W okolicy hotelu mieszczą się setki sklepów z obuwiem. Jak się później okazało, wszystkie te sklepy są hurtowniami, nie sprzedającymi pojedynczych sztuk obuwia. Z takiego profilu okolicy wynikała ogromna liczba napotykanych na każdym kroku pudeł.

Tego samego dnia idziemy zwiedzić meczet Hagia Sophia. To jedna z głównych atrakcji Stambułu, na tyle znana, że opisywanie jej tutaj nie ma sensu.

Ciekawe, że w oficjalnym punkcie kasowym Hagia Sophia nie ma podanego cennika. Cennik ustnie podają kasjerzy. Wejście do Hagia Sophia kosztuje TRY 1125. Wejście do muzeum Hagia Sophia kosztuje TRY 1035. Do wejścia do muzeum namówił nas kasjer, mówiący płynną polszczyzną – podobno studiuje polonistykę. Trzeba przyznać, że Turcy umieją sprzedawać.

Turystom udostępnione jest pierwsze piętro meczetu, z którego widać dół meczetu i mozaiki. Obowiązują długie spodnie u mężczyzn i chusty na głowach kobiet.

Miałem wątpliwości, czy dobrze zrobiliśmy, dając się namówić na bilety do Hagia Sophia Museum. Ale chyba na dobre wyszło, bo muzeum w łopatologiczny sposób przedstawia historię Hagia Sophia. UWAGA: zwiedzanie muzeum nie ma sensu brz przewodnika audio, bo całe muzeum polega na oglądaniu filmów z podkładem dźwiękowym i informacjami odtwarzającymi się automatycznie z audioprzewodnika. Docenić należy, że oferują również audioprzewodniki w języku polskim.

Hipodrom to główny plac Sultanahmetu, obok którego znajduje się większość zabytków. Na terenie hipodromu stoją zabytkowe obeliski i kolumny.

Aya Garden to restauracja, do której trafiliśmy pierwszego dnia pobytu i do której wielokrotnie wracaliśmy. Jest położona na terenie Sultanahmetu, na dole stronę morza, i oferuje dużo zieleni i zaciszność. Potrawy w cenach typowych dla tego rejonu Stambułu, czyli nietanio, ale i nie najdrożej. Dwie osoby niejedzące zbyt wiele mogą najeść się za TRY 1200, przekąska i bakława gratis, alkoholu nie piliśmy.

Uliczki Sultanahmetu po zmroku: