12.05.2026 Watykan

Nasz wyjazd planowaliśmy z około 1.5-miesięcznym wyprzedzeniem. Na oficjalnych stronach głównych rzymskich atrakcji – muzeów watykańskich i Galerii Borghese – dostępnych biletów już nie było. W przypadku muzeów watykańskich zdecydowaliśmy się kupić bilety przez pośrednika na platformie GetYourGuide. Cena wyszła około EUR 70 od osoby. Gdyby były dostępne bilety na stronie oficjalnej, kosztowałyby EUR 25 od osoby. Tak czy siak, cena EUR 70 za tego typu atrakcję i tak nie jest wygórowana; przykładowo wstęp do Pałacu Topkapi w Stambule kosztuje EUR 55, a jest to atrakcja jednak mniejszego kalibru.

W Rzymie wszyscy turyści i mieszkańcy narzekają na brak dostępności biletów do w/w atrakcji. Mam wrażenie, że problem wynika właśnie z niskiej ceny biletów oficjalnych, zapewne podyktowanej kwestiami politycznymi. Zarabiają na tym pośrednicy. Również do Galerii Borghese można kupić bilety przez pośredników. Ja w każdym razie cieszę się, że ci pośrednicy istnieją.

Warto wziąć pod uwagę, że długość korytarzy muzeów watykańskich, które trzeba przejść zwiedzając, to około 7 km, ilość eksponatów jest olbrzymia, a ich opisy – lakoniczne.

Po zwiedzeniu muzeów i obiedzie chcemy iść do Bazyliki Św. Piotra. Można wejść za darmo, ale darmowa kolejka wydaje się stać w miejscu. Można też kupić bilety on-line na oficjalnej stronie po EUR 7, ale nie pomyśleliśmy o tym wcześniej, a teraz najbliższy dostępny termin to 17:30, a jest dopiero 15:30. Co robić?

W sukurs przychodzi pracownik szemranej agencji turystycznej Best in Rome Tour, który, widząc moją skwaśniałą minę, zbliża się do nas sprężystym krokiem. „Załatwię wam bilety bez kolejki, zaoszczędzicie wiele godzin, wejście już za pół godziny” – mówi miejscami łamaną polszczyzną. Skwapliwie przytakujemy, gotowi zaryzykować – tym razem EUR 25 od osoby. „Zobaczmy, co potrafi, przynajmniej będzie ciekawie” – myślę.

Przewodnik prowadzi nas do siedziby agencji, gdzie musimy wpisać nasze imiona i nazwiska i zapłacić gotówką (można też kartą, ale wtedy byłoby więcej o EUR 5), później każe siedzieć i czekać. Po kilkunastu minutach daje nam wydrukowane bilety – cóż: okazuje się, że są to te same bilety on-line po EUR 7 na 17:30, których zakup rozważałem wcześniej. Zwracam mu uwagę na to, że godzina na bilecie to dopiero 17:30, czyli za prawie dwie godziny. „To nie ma znaczenia” – mówi. „Za 10 minut zaprowadzę was do wejścia”. No i po dziesięciu minutach idziemy do wejścia dla osób z rezerwacjami on-line, kasjerzy skanują nasze bilety, i… wpuszczają. Zdaje się, że cały trik polega na tym, że nikt nie zwraca uwagi na to, na którą godzinę są bilety. Zresztą po kontroli biletów i tak kolejną godzinę spędzamy w kolejce do kontroli bezpieczeństwa. Na nią nie ma już mocnych.

A więc i tym razem pośrednicy „pomogli”. Mam mieszane uczucia, próbując zrozumieć, za co właściwie zapłaciłem, wydając EUR 25 od osoby za rzekomo darmową atrakcję. Za zakup biletu on-line, który mógłbym kupić sam? Mógłbym, ale jednak sam go nie kupiłem, bo nie chciało mi się czekać dwie godziny. A tak zapłaciłem więcej i wszedłem szybciej, bo ktoś wiedział, że godzina nie ma znaczenia…

Nad Tybrem:

Fontanna Di Trevi:

Tarot przy placu Navona:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *