Wyjeżdżamy z Elli i udajemy się do tzw. trójkąta historycznego, gdzie mamy zarezerwowany nocleg w Habaranie. Po drodze mamy zwiedzić plantację herbaty w okolicy Nuwara Elija. Jak się okaże, trasa jest bardzo długa i zajmie nam czas od 9:00 rano do 9:00 wieczorem, godzinami drogami pełnymi serpentyn, kiedy to czujemy się jak transportowane worki kartofli, miotane na boki.
Zatrzymujemy się i wraz z kierowcą zwiedzamy przydrożne pole herbaty. Jedna z pań zbierających herbatę pokazuje, jak ją zrywać, można też zrobić jej zdjęcia. Wypada dać jej za to LKR 500. To godziwy napiwek, bo tylko kilka razy więcej dostaje za 4 godziny pracy w polu.

W wyniku cyklonu i intensywnych opadów deszczu, które miały miejsce miesiąc wcześniej, miało miejsce bardzo dużo osunięć ziemi, które zniszczyłu drogi, budynki, i przyczyniły się do zabicia wielu osób. Podczas naszej jazdy mijamy wiele osuwisk, w większości już uprzątniętych. Niektóre nie wyglądają najlepiej.



Mamy zaplanowaną wizytę w przetwórni herbaty. W jednej z nich nie ma już miejsc parkingowych, ale w kolejnej – Bluefield – udaje nam się zaparkować i otrzymać przewodniczkę, w dodatku mówiącą po polsku – plus w wielu innych europejskich językach – oczywiście nieidealnie i niekoniecznie rozumiejącą w tych językach, a jedynie opowiadającą. Tak czy siak zasługuje to na szacunek. Oprowadzanie po przetwórni jest darmowe, zarabia ona na sprzedaży turystom herbaty. Pokazywane jest zarówno zbieranie herbaty – wszyscy otrzymują tu pojemniki na herbatę i idą na pole zbierać – jak i dalsze etapy procesu: suszenie, fermentacja itd.




Jest też degustacja różnych herbat połączona z wykładem – płatna, choć symbolicznie.

W okolicy Habarany mijamy na szosie słonie. To podobno standard w tej okolicy.

W Habaranie mamy zarezerwowany nocleg w przybytku o nazwie A4 Villa & Spa. Obsługa jest miła i nawet mają specjalnie dla nas zorganizować pokaz lokalnych tańców. Nocleg jest raczej tani, po USD 64 za 4 osoby za noc, więc nie oczekujemy luksusów. Ale problem jest nie w braku luksusu, ale w złym stanie pokoi i ich higieny oraz czystości pościeli i ręczników. Znajomi, z którymi podróżujemy, nie są w stanie zmrużyć oka z powodu brudu. Jest to dziwne, bo na Booking.com ten przybytek ma wysokie oceny. Nie rozumiemy, gdzie popełniliśmy błąd przy rezerwowaniu tego noclegu. Coś dziwnego się tu musiało zadziać – coś, czego do końca nie rozumiemy. Dziś już jest za późno na zmianę, ale jutro zmienimy nocleg na coś bardziej cywilizowanego.