Lot linią lotniczą Flydubai jest w miarę komfortowy; chyba bardziej, niż Air Arabią. Najdroższy bilet w taryfie economy, zwany Economy Flex, jest i tak niedrogi, a obejmuje 39 kg bagażu na osobę, możliwość przełożenia lub anulowania lotu, prawie dowolny wybór miejsc, posiłki i napoje na pokładzie (te akurat chyba wszystkim dają). Miejsca na nogi sporo – przynajmniej w rzędach z przodu samolotu; z tyłu nie sprawdzałem (w Air Arabii z tyłu było mało miejsca).

W samolocie przez cały lot bardzo ciepło, za odzież wystarczy t-shirt. Jedzenie na trasie Warszawa-Dubaj średnie, na trasie Dubaj-Colombo smaczne.
Niemiła niespodzianka na lotnisku w Dubaju. Autobus wiozący pasażerów z samolotu na terminal jedzie 15 minut i panuje w nim temperatura kilku stopni celsjusza. Jest to wynikiem ekstremalnego chłodzenia, bo na dworze jest około 20 stopni. Wszyscy marzną, konieczne jest założenie kurtek i czapek. Podobnie będzie w autobusie pomiędzy terminalami, jadącym blisko pół godziny: i tutaj bez ciepłej odzieży ani rusz.
Nasz samolot z Dubaju do Colombo odlatuje z dubajskiego terminala 2. Jest to o tyle niekorzystne, że to mało komfortowy terminal, a mamy wiele godzin oczekiwania na przesiadkę. Cały terminal to jedna wielka hala z dużą liczbą średnio wygodnych krzeseł. Jest tu trochę fast foodów (cena około AED 50 za kanapkę), ale trzeba kombinować, żeby znaleźć miejsce siedzące do zjedzenia. Całe szczęście znajdujemy miejsca siedzące do oczekiwania na samolot.

Na Sri Lance lądujemy kolejnego dnia rano, na lotnisku Katunayake (koło Colombo). Po odebraniu bagaży trafiamy do hali już przy wyjściu z lotniska. Jest tu duży wybór bankomatów, warto wyjąć pieniądze (LKR). Wcześniej już uzyskałem informację, że bankomaty niepobierające prowizji to m. in. Bank of Ceylon i People’s Bank. Wyjmuję pieniądze bez problemu. Obok bankomatów jest stanowisko sieci telefonicznej Dialog. Sam mam już wcześniej kupiony esim Airalo, ale pozostali podróżnicy zaopatrują się tu w karty SIM Dialog, które w najtańszej opcji są tańsze od międzynarodowych esimów i zawierają więcej danych w pakiecie.
Z lotniska zamawiamy Uber w wersji Van, bo jest nas 7 osób, i jedziemy do Colombo. Cena przejazdu LKR 8800, samochód z klimatyzacją, ale mocno wysłużony.
W Colombo wchodzimy z całymi walizkami do centrum handlowego One Galle Face Mall. Tu pewne utrudnienie, bo przy wejściu do centrum handlowego trzeba poddać wszystkie walizki kontroli bezpieczeństwa, a my mamy ze sobą 10 walizek, w tym 4 duże i ciężkie. Nasza kontrola wywołuje zator przy wejściu – po nas ustawia się kilkudziesięcioosobowa kolejka.
W centrum handlowym są sklepy, takie jak wszędzie na świecie, plus food court i restauracje. Gdy decydujemy się na obiad w restauracji tajskiej Nara Thai (wysoki standard), cena za posiłek wychodzi około LKR 3500 od osoby.
Po obiedzie jedziemy do naszego docelowego miejsca zakwaterowania w Wadduwa. Znów zamawiamy Uber Van, cena LKR 8700. Niestety, van okazuje się mocno przechodzony. Brakuje jednego fotela, przez co trzeba się stłoczyć w 7 osób na 6 siedzeniach. Ale, co gorsza, praktycznie nie działa klimatyzacja, przez co jedziemy w upale przez ponad godzinę. To doświadczenie powoduje, że zaczynamy z rezerwą myśleć o korzystaniu z tej formy transportu w przyszłości.



W Wadduwa zatrzymujemy się w willi przy plaży. Cena to USD 2350 za 5 dni pobytu w willi (niezależnie od liczby osób). Willa jest duża, z pięcioma sypialniami dwuosobowymi (każda z własną łazienką), dwoma ogromnymi salonami, kilkoma tarasami, bilardem, dużym basenem, ogrodem i własnym wyjściem na plażę. W cenę jest wliczone przygotowywanie posiłków przez kucharzy; płaci się tylko za koszt produktów (na podstawie paragonów; działa to uczciwie).








