30.01.2026 Ella i okolice

Na Sri Lance wszędzie leżą psy, i większość z nich wygląda tak samo: średnich rozmiarów żółte psy.

Dziś pada deszcz, więc planowaną wycieczkę na Little Adam’s Peak odsuwamy w czasie na później, a teraz odbywamy krajoznawczą przejażdżkę pociągiem, którą zasugerował nam nasz kierowca. Przebycie kilku stacji pociągiem i spotkanie tam kierowcy to popularny scenariusz tutejszej wycieczki. Peron zapełniony jest turystami, prawie żaden lokals nie wsiada do pociągu. Prawie wszyscy wysiądą po przejechaniu jednego przystanku. Jedziemy drugą klasą, płacąc po około LKR 100 za bilet. Pociągi mają 3 klasy.

Drzwi w pociągach, a także autobusach na Sri Lance, zazwyczaj pozostają otwarte podczas jazdy. Zapewnia to lepsze widoki i lepsze chłodzenie wnętrza. W tym przypadku turyści wychylają się z drzwi i pozują sobie do zdjęć.

W pociągu jest wagon barowy, poza tym krąży sprzedawca orzeszków.

Później jeszcze wizyta w herbal gardenie. Po wizycie tydzień temu w podobnym przybytku, jestem już mocno cięty na tę turystyczną atrakcję. Scenariusz jest podobny: oprowadzanie po ogrodzie i opowiadanie o właściwościach ziół, później dla chętnych kilkunastominutowy masaż, za który wypada zapłacić, a wreszcie wizyta w sklepie z ziołowymi specyfikami wycenionymi mocno wysoko, jak na warunki na Sri Lance – od których to zakupów przewodnik, który tu zaciągnął turystów, otrzymuje prowizję. Całe szczęście, po zakupach poczynionych w herbal garenie tydzień temu, tutaj prawie niczego nie kupujemy, bo już wszystko mamy.

Próbujemy zdobyć Little Adam’s Peak, ale zaczyna padać, więc przed szczytem zawracamy. Zamiast tego idziemy na masaż stóp do znalezionego w internecie salonu masażu. Ceny dostępne, po LKR 4000 – 5000 za masaż. Godne polecenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *